O autorze
Dziennikarka bez etatowego przydziału (ale nie tylko dlatego określana jako niezależna), wieloletnia (1990 – 2004) korespondentka polskich gazet (Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, Życie Warszawy, Sztandar Młodych, Dziennik Polski, wychodzący w USA Nowy Dziennik) i tygodników (Polityka, Wprost, Newsweek) oraz TV POLSAT; autorka filmów dokumentalnych o Czeczenii, a także książek o Rosji: „Pandrioszka” i „Głową o mur Kremla”, obydwu wznawianych: nowe poszerzone o 200 stron i uwspółcześnione (2012) wydanie „Głowa o mur Kremla” ma w tytule dodatek: „Nowe Fakty”.

Laureatka m.in.: Nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego; nagrody im. Melchiora Wańkowicza; nagrody Amnesty International; nagrody „Książka Jesieni 2007” za „Głową o mur Kremla”; nagrody im. Ks. prof. Józefa Tischnera za tę książkę

Prawica, lewica i pan Deląg

Paweł Deląg zamieszkał w Rosji, bo tam świetnie zarabia i jest bożyszczem. Przedtem zapewne przykładał się bardziej do poznawania arkanów sztuki aktorskiej, niż do nauki historii. Stąd kłopoty. Zauroczony nie tylko rosyjską kulturą, rosyjskimi pieniędzmi i sympatią rosyjskich fanów, wdziawszy 9 maja (w Dzień Zwycięstwa obchodzony w Rosji bardzo uroczyście) mundur rosyjskiego lotnika z okresu wojny w Afganistanie poucza rodaków: "Musimy w końcu nauczyć się żyć z demonami przeszłości. Historia mojej rodziny i moje pochodzenie determinowały moją nienawiść do komunistów. Po przyjeździe tutaj musiałem zmienić swoje stanowisko. (...)".

Szanowny Panie Pawle:
dlaczego to my „musimy się w końcu nauczyć żyć z demonami przeszłości”, podczas gdy ci, którzy te demony na Polskę nasyłali, mogą i dziś spokojnie utrwalać fałszerstwa historyczne w podręcznikach szkolnych i akademickich, w telewizji i w filmie, a prawda o faktach historycznych jest napiętnowana jako przestępstwo przeciw patriotyzmowi? I stwierdzi to nie tylko polska prawica, ale i lewica, jeśli rzetelnie do faktów podchodzi. W oficjalnej, „patriotycznej” Rosji przemilcza się współpracę Stalina z Hitlerem, podbój krajów nadbałtyckich, dramat wojny z Finlandią, przegrane bitwy aż po Stalingrad, masowe dezercje w Armii Czerwonej po napaści Hitlera na ZSRR, nie mówiąc już o Teheranie, Jałcie czy Poczdamie czy zdradzeniu Polaków w Powstaniu Warszawskim. No i umarza się śledztwo w sprawie Katynia. Jednym słowem – przemilcza się lub zakłamuje całą – także i naszą – bolesną historię. A na zafałszowanej historii powstać
może tylko zafałszowana polityka.



Gdy Pan jako aktor zakłada jakikolwiek mundur, wypełnia Pan swój zawód, i ewentualnie można Pana zrozumieć. Gdy Pan – jako człowiek – chce pojednania między Polakami a Rosjanami akurat w Dzień Zwycięstwa – powinien Pan założyć wytarty, mizerny mundur żołnierza Armii Czerwonej, bo 600 tysięcy żołnierzy w takich mundurach poległo na polskich ziemiach walcząc z wojskami Hitlera. Żołnierzy, którzy nas ocalili, lecz nie wyzwolili, bo sami byli zniewoleni.

Historia ZSRR i historia dzisiejszej Rosji to pola minowe, po których bez znajomości faktów bezpiecznie poruszać się nie da. A Panu najwidoczniej tej znajomości zabrakło, i nastąpił wybuch. Na razie niewielki. Fachowcy dopatrzyli się na noszonym przez Pana mundurze odznaczeń za walki w Afganistanie. Czyli za najazd za Afganistan: wojnę, która nie tylko zniszczyła to państwo, ale której skutki (choćby w postaci walczących niegdyś z najeźdźcami talibów) świat odczuwa do dziś.

Pisze Pan o nienawiści do komunistów, a przecież i tu jest wiele niuansów, są i polscy komuniści, których radzieccy towarzysze z zimną krwią posyłali na śmierć i w 1937 roku, i później… Rozumiem, że chce Pan „zmienić swoje podejście”, i że – wtapiając się w rosyjską rzeczywistość – chciałby Pan do komfortu materialnego dorzucić i psychiczny. Ma Pan tu dwie możliwości: albo nigdy z Rosjanami nie dyskutować o historii, szczególnie – historii II Wojny Światowej oraz o jej skutkach – i ten komfort zachować, albo poznać dotyczące tej historii fakty, bronić ich przed ich zakłamywaniem - i ten komfort utracić.

Jest jeszcze trzecia możliwość: droga pana Depardieu. Ale tej, z sympatii dla Pana, nie biorę pod uwagę.
Trwa ładowanie komentarzy...